Ogródek Dziadunia

Lata osiemdziesiąte ubiegłego wieku to czas, kiedy dostęp do wielu produktów był trudny lub niemal niemożliwy. Może sam to doskonale pamiętasz lub nie raz słyszałeś opowieści swoich bliskich o niekończących się kolejkach do sklepu? Wtedy każdy korzystał z tego, co akurat udało mu się dostać. 
Mieszkanie na wsi dawało nam możliwość uprawy własnych roślin. Dziadek z troską dbał o każdy kawałek ziemi i o to, co z niej wyrosło. 


Lato było zawsze dla nas czasem zbiorów warzyw i owoców. Potem wspólnie robiliśmy z nich przetwory na zimę. A zeszyt z przepisami mojej babci był prawdziwą kopalnią wiedzy. Do dziś smak ogórków kiszonych przypomina mi o beztroskim dzieciństwie. 


Ponadto życie w zgodzie z naturą i korzystanie z jej plonów było nieodłącznym elementem naszego dnia codziennego. 


Pragnęliśmy, aby i inni mogli też rozkoszować się tym, co daje nam Matka Ziemia. Szczególnie, że trudno było wtedy dostać gotowe przetwory. I właśnie ta myśl była inspiracją do założenia małej, rodzinnej przetwórni. 


Na początku korzystaliśmy z warzyw i owoców, które sami uprawialiśmy. Ogórki, kapusta, papryka, wiśnie, truskawki i maliny wypełniały słoiczki, w których ukrywaliśmy smaki lata. Tradycyjne receptury na zalewy czy mieszanki ziół powodowały, że każdy produkt był smaczny, aromatyczny i zdrowy. A to wszystko bez sztucznych składników. Dbanie o naturalny wzrost roślin było dla nas najważniejsze. W myśl zasady jesteś tym, co jesz. Żadnej chemii. 


Z czasem, wprowadziliśmy do naszej produkcji kolejne przetwory. Zeszyt mojej babci skrywał niejeden pyszny przepis. Żal było skrywać go przed światem. 


Od tamtego czasu wiele się zmieniło, a my dalej powiększamy nasz asortyment. Nie zmieniło się jednak jedno. Wciąż korzystamy z tych samych receptur, bez sztucznych barwników czy chemicznych dodatków. Ma być pysznie i zdrowo. Jak u babci. 


Mamy nadzieję, że nasze produkty przywołają także Twoje smaki dzieciństwa, a Twoim dzieciom będą kojarzyły się z rodzinnym domem. 
 

;
© SolEx B2B